22 lut 2009

115

palę, bo nie mam lepszego pomysłu na ten tydzień
palę, bo nie mam lepszego pomysłu na swoje życie

115 upadków z nieba do piekła
bogaty jest świat cierpienia
widzisz jak mi serce pęka
nie masz nic do powiedzenia

115 upadków z nieba do piekła
wcale nie uodporniłam się na ból
teraz chodzę ciągle wściekła
teraz czuję się jak gnój

to serce chciałam otworzyć tobie
ale jak dzwonię nie odbierasz
więc z żalu otwieram wątrobę
od dymu zrobiła się straszna siekiera

20 lut 2009

niech już poumierają

niech już poumierają
ci wszyscy z wątpliwościami
niech życie będzie proste
drogi usłane różami

niech już poumierają
ci wszyscy nadwrażliwi
i tak są ciągle nieobecni
jakby już byli nieżywi

niech już poumierają
ci rażący niezręcznością
bo co to za umiejętność
obcowania z niezwykłością

niech już poumierają
skończymy z ich sekretami
niech zostaną ci rzeczowi
są lepiej przystosowani
do tego świata
świata z wadami

upadki z nieba do piekła
jak chodzić po ziemi,
mieć lęk wysokości?
pytam bo jestem już zmęczona
lataniem
w samotności

więc powiedz którędy
żeby kupić święty spokój
za talenty,
w którą stronę
by oblać serce betonem?

w którym momencie życia
wybrałam tak głupią drogę?
i dlaczego zmienić jej
już nie mogę?

2 lut 2009

napiszę wiersz

fujara nie jara
gdy właściciel
fujary popala

znalazła błazna
w sercu drzazga

z bliska blizna
nikt nie dostrzega
z daleka blizny

stan „jest ok”
to stan oczywisty

nieleczona depresja
nastolatka znów się

wiesza